REKLAMA
REKLAMA

LM: Zabójcza końcówka Bayernu, osiem bramek w Salzburgu

dodał: Marcin Mondorowicz  |  źródło: Goal.pl  |  03.11.2020 23:05
LM: Zabójcza końcówka Bayernu, osiem bramek w Salzburgu

Robert Lewandowski  |  fot. PressFocus

Nowy profil goal.pl na Facebooku!
Red Bull Salzburg przez niemal 80 minut był równorzędnym rywalem dla Bayernu Monachium, ale ostatecznie musiał uznać wyższość mistrzów Niemiec. Nieco zaskakiwać może wynik, bowiem Bawarczycy triumfowali w tym meczu 6:2, ale cztery gole zdobyli w ostatnich kilkunastu minutach meczu. Swoje premierowe trafienia w tej edycji Ligi Mistrzów zaliczył Robert Lewandowski.

Wtorkowe spotkanie w Salzburgu fatalnie ułożyło się dla faworyzowanego Bayernu. Gospodarze już w trzeciej minucie zaskoczyli defensywę rywali i objęli prowadzenia. Po zablokowanym strzale Koity, piłka trafiła w polu karnym do Berishy, który mocnym strzałem nie dał szans bramkarzowi Bayernu.

W kolejnych minutach podopieczni Hansiego Flicka dążyli do zdobycia wyrównującego gola. Stworzyli sobie kilka okazji, ale w decydujących momentach brakowało im precyzji i dokładności. Tak między innymi było w 12. minucie, gdy bliski wpisania się na listę strzelców był Gnabry, ale piłkę po jego strzale sprzed bramki wybił jeden z obrońców.

Ataki Bayernu przyniosły efekt w 19. minucie w postaci rzutu karnego. Nieprzepisowo w "szesnastce" powstrzymywany był Thomas Mueller i prowadzący to spotkanie sędzia podyktował dla gości jedenastkę. Jej pewnym egzekutorem okazał się Robert Lewandowski, który tym samym zapisał na swoje konto pierwsze trafienie w nowej edycji Ligi Mistrzów.

Obie drużyny były w tym meczu nastawione ofensywnie, dzięki czemu oglądaliśmy bardzo ciekawy pojedynek, w którym nie brakowało podbramkowych sytuacji. Na kolejnego gola trzeba było poczekać do 42. minuty. Wówczas na prowadzenie wyszli faworyzowani goście, ale z dużą pomocą gospodarzy. Po zagraniu Muellera piłkę do własnej bramki skierował bowiem Kristensen.

W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. Salzburg grał bardzo odważnie, powodując spore problemy mistrzom Niemiec. W 66. minucie udało im się doprowadzić do wyrównania. Wszystko zaczęło się od straty Lewandowskiego, po której gospodarze wyprowadzili szybką akcję. Ostatecznie trafieniem wykończył ją Okugawa.

Ostatnie minuty tego meczu należały jednak do Bayernu. W 79. minucie trzeciego gola dla gości zdobył Jerome Boateng, który strzałem głową wykorzystał dośrodkowanie Joshuy Kimmicha z rzutu rożnego. Cztery minuty później Bawarczycy definitywnie rozstrzygnęli losy rywalizacji. Świetnym uderzeniem w samo okienko bramki Salzburga, po kontrze i podaniu Kimmicha, popisał się Leroy Sane. Nie zamierzali jednak na tym poprzestawać.

W 88. minucie po raz drugi na listę strzelców w tym meczu wpisał się Lewandowski, który tym razem wykorzystał podanie Martineza. W doliczonym czasie gry wynik na 6:2 ustalił natomiast Lucas Hernandez, który wykorzystał złą interwencję jednego z obrońców i potężnym strzałem nie dał szans bramkarzowi.

OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 4 komentarze

chosen | 03.11.2020 23:18

Jest to jeden z takich meczy po których można powiedzieć że przeciwnik który przegrywa 5-2, grał dobrze. Wynik nie odzwierciedla przebiegu spotkania, ten kto nie oglądał meczu, niech nie myśli że Bayern lekko, łatwo i przyjemnie rozjechał Salzburg. Bardzo dobre zmiany, zwłaszcza Sane, Sarr też nieźle. Jednak wynik idzie w świat i za miesiąc nikt nie będzie pamiętał że Salzburg się nieźle postawił.

Asgaard | 03.11.2020 23:48

Salzburg zawsze gral dobrze, gorzej z wynikami. Ile to lat oni w eliminacjach odpadali..

Asgaard | 03.11.2020 23:48

szkoda, bo myslaleem, ze jest opcja, ze Bayern da im to wygrac ;)

Fonek | 04.11.2020 05:31

Nie oglądałem meczu i fakt mogę tylko oceniać po wyniku więc pozostaje mi tylko napisać po przejrzeniu statystyk, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i najpewniej brakuje Hwang Hee Chana czy Haalanda w Salzburgu niestety. Z drugiej strony ciężko mi zrozumieć katastrofę po 80 minucie rozluźnili się czy co? Raczej powinni mieć świadomość z kim grają i jednak triumfator LM oraz drużyna bardzo bramkostrzelna na pewno nie odpuści w końcowej fazie meczu, chyba że już im brakło sił co też mogło być przyczyną.



ligamistrzow.goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy